Jak kończyć na czas projekty internetowe

Michał Prysłopski, 09-09-2010

Przez jedenaście lat kierowania projektami internetowymi dla dużych korporacji i dla mniejszych klientów, ciągle spotykam się z pytaniami: ,,Pomocy! Prosty projekt z agencją X ciągnie się w nieskończoność.'' albo ,,Dlaczego nasz 20-osobowy zespół prześcignęła dwójka maturzystów?''. Na szczęście, ponieważ jest to problem globalny, rozwiązanie już dawno znaleziono. Zadziwiająco mało firm je stosuje


Zobacz także: Jak radzić sobie z ograniczeniami strukturalnymi w korporacjach


„Żaden plan nie wytrzymuje kontaktu z wrogiem” — von Moltke
„Plany są niczym, planowanie wszystkim” — Dwight D. Eisenhower
„Inżynierowie zawsze mówią prawdę, chyba że pytanie dotyczy czasu” — Scott Adams

Przy pracy nad projektami internetowymi pojawiają się trzy rodzaje problemów. Najmniej ważne są problemy techniczne, najbardziej komunikacyjne i te związane z umową, czyli różnymi interesami klienta i wykonawcy.

Problemy techniczne sprowadzają się z grubsza do jednego punktu:


Programowanie jest częścią matematyki i jego problemy są jak Wielkie Twierdzenie Fermata. Albo zna się rozwiązanie i można je dać od ręki, albo się nie zna i wtedy może jest bardzo proste i zmieści się na marginesie książki, ale jego rozwikłanie może też zająć pokolenia


Częstym źródłem nieporozumień jest to, że dla laików zrobienie dziesięciu podobnych stron powinno zajmować i kosztować z grubsza dziesięć razy tyle, ile zrobienie jednej (z ewentualną zniżką hurtową). Tymczasem w rzeczywistości, jeżeli strony różnią się tylko elementami tworzonymi automatycznie, to zrobienie stu stron trwa tyle, co zrobienie jednej, która jest szablonem. Natomiast jeżeli szczegóły różniące strony wymagają stworzenia nowego szablonu, to może się okazać, że zrobienie dwóch stron zajmuje pięć razy tyle, co zrobienie jednej, w zależności od skomplikowania nowego szablonu.

Dlatego często klienci przecierają oczy ze zdumienia, że pozornie taka sama praca może zająć tydzień i kosztować tysiąc złotych, albo trzy miesiące i kosztować sześćdziesiąt tysięcy złotych w zależności od tego, czy chcą mieć jakiś niepozorny przycisk na stronie.

Dobry szef projektu będzie tak pracował ze zleceniodawcą, żeby wybrać do realizacji te szablony i stories (więcej piszę o tym dalej), które dadzą najlepszy efekt biznesowy.


Trzeba też pamiętać o różnicy między estymacją czasu a zobowiązaniem do deadline’u


Koszty komunikacji rosną wykładniczo wraz z liczbą osób w projekcie

Projekty internetowe, jak to projekty związane z programowaniem, wymagają dużej precyzji i synchronizacji. Dlatego każdy musi się komunikować z każdym, przez co liczba komunikacji rośnie z grubsza wykładniczo i szybko staje się nie do opanowania.

Próby ograniczenia komunikacji do wybranych osób kończą się jeszcze gorzej, bo rozpoczyna się zabawa w głuchy telefon i biurokratyczne leżenie papierów na biurku „aż nabiorą mocy urzędowej” i zostaną przekazane dalej.

Dlatego trzeba z jednej strony ograniczać liczbę osób pracujących nad projektem (też przez metodologiczne ograniczanie codziennego zaangażowania Wyższych Czynników) a z drugiej zbierać wszystkie możliwe informacje w jednym, ogólnie dla wszystkich dostępnym miejscu (tablica na ścianie, wiki, Basecamp itp.)

Nowoczesne prowadzenie projektów według Agile Manifesto, 2001

Przykładowa metodologia oparta na Scrum